Menu
Płacenie pod stołem

Płacenie pod stołem to codzienność wielu polskich pracowników

Polski Instytut Ekonomiczny opublikował raport pt. „Skala płacenia pod stołem w Polsce”. Dowiedzieliśmy się z niego, że płacenie „na czarno” to w dalszym ciągu powszechne zjawisko.

Płacenie pod stołem – dlaczego to taki problem?

Z badań wynika, że zjawisko to dotyka aż 1,4 miliona pracowników. Najczęściej dotyczy ono mikrofirm, które w ten sposób szukają oszczędności na podatkach. W 2018 roku płacenie pod stołem sprawiło, że sektor finansów publicznych nie zarobił aż 17 miliardów złotych.

Takie płacenie „na czarno” ma poważne skutki gospodarcze. Opowiedział o nich Jakub Sawulski, kierownik zespołu makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Przede wszystkim wpływa ono na zaburzenie rynkowej konkurencji, sprawiając, że uczciwe przedsiębiorstwa mają gorszą pozycję niż firmy stosujące nieuczciwe praktyki. Dodatkowo cierpi na tym sektor finansów publicznych. Straty wynoszą 17 miliardów złotych rocznie, a więc są porównywalne do luki VAT (19 miliardów złotych) oraz luki CIT (22 miliardów złotych).

Z punktu widzenia pracowników, płacenie pod stołem zmniejsza ich bezpieczeństwo socjalne. Od nieoficjalnej części wynagrodzenia nie są bowiem odprowadzane składki. W rezultacie zaniżone są niektóre świadczenia, takie jak zasiłek chorobowy czy macierzyński, oraz przyszłe emerytury pracowników – tłumaczy Jakub Sawulski.

Płacenie pod stołem – ilu Polaków go doświadcza?

Jak przekonują eksperci z PIE, około 6% wszystkich wynagrodzeń w Polsce jest wypłacanych poza oficjalną ewidencją. Największy problem dotyczy mikrofirm, gdzie nawet co trzecia pensja dawana jest pod stołem. W przypadku przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 10 pracowników mówimy o około 11% zatrudnionych osób, które wypłatę dostają „na czarno”.

Dodatkowo możemy zaobserwować, że przeważnie problem ten dotyka osób, które zarabiają w okolicach pensji minimalnej, a nawet mniejsze kwoty. To sprawia, że oficjalna wysokość przeciętnego wynagrodzenia podawana przez GUS jest zaniżona o około 5% (240 zł w 2018 r.).

Płacenie pod stołem najczęściej dotyczy branż, które świadczą drobne usługi. Są one związane z gastronomią, zakwaterowaniem, urodą, rozrywką, czy też rekreacją. W tych branżach nawet 20% wynagrodzenia może być wypłacana „na czarno”.

Z czego wynika płacenie pod stołem?

Możemy stwierdzić, że praca na czarno jest tak powszechna, ponieważ w Polsce doświadczamy wysokiego opodatkowania niskich wynagrodzeń. To doprowadza do szeregu problemów.

O ile klin podatkowy dla średnich i wysokich wynagrodzeń jest w Polsce umiarkowany na tle innych państw, o tyle dla osób zarabiających połowę przeciętnego wynagrodzenia wynosi blisko 40%, co jest szóstym najwyższym wynikiem wśród 36 państw OECD. To mechanizm zachęcający do przekazywania części wynagrodzenia nieoficjalnie w celu uniknięcia kosztów związanych z opodatkowaniem – wyjaśnia Jakub Sawulski.

Kolejnym problemem jest mała liczba instytucji kontrolnych. Z jednej strony branże, które płacą pod stołem łatwo zidentyfikować, z drugiej zaś skala tego procederu jest tak duża, że ZUS i PIP nie radzą sobie z kontrolowaniem wszystkich miejsc pracy.

Nie możemy również bagatelizować tego, że przyzwolenie społeczne na płacenie pod stołem jest bardzo duże. Niektórzy pracownicy sami godzą się na taką formę zatrudnienia, ponieważ w ten sposób będą mogli zarobić nieco więcej. Poza tym jak pokazują badania CBOS z 2016 roku, co piąty Polak uważa, że skuteczne unikanie płacenia podatków świadczy o zaradności.

Dodatkowo w przypadku mikrofirm trzeba mieć na uwadze to, że często są to biznesy rodzinne. Z tego powodu właściciele wolą płacić swoim krewnym pod stołem, unikając w ten sposób opodatkowania. W większych podmiotach proces zatrudniania i wynagradzania pracowników jest bardziej ustrukturyzowany.

Andrzej Dworzański

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Udostępnij